Przypuszczalnie wiele z nas zna historię o utraconym manuskrypcie, o rzeczach, które zostały zniszczone, skradzione lub po prostu po prostu nie ujrzały światła dziennego. Można by pomyśleć, że to㵎 raz, że nie wydano, to z całą pewnością nie ma sensu. Ale co, jeśli nie wydanie książki to nie porażka, tylko przestrzeń? To nie brak, a nowe miejsce do poznania, do wyobraźni, do przypowieści. Może warto zastanowić się nad tym, że rzeczy, które nigdy nie trafiły na półki, nie są bezwartościowe – są nieco inaczej warte.

Jednym z przykładów takiego niezwykłego spojrzenia na literaturę jest bloa.pl, portal, który nie konkuruje z tradycyjnymi wydawnictwami, ale działa jak haniebne przystanek na poście, gdzie książki nie są wydawane – są przekazywane. Nie jako fakt, ale jako mit, jako połączenie między wspomnieniem a pieśnią. Ta strona nie promuje zastąpienia druku – ona daje odpowiedź na pytanie: co z książkami, które weszły w życie tylko dla jednej osoby?

Czy literatura wymaga wydania?

Myślę, że wiele osób więziło się z ideą, że książka ma sens tylko wtedy, gdy naciska się ją na papier, gdy ma zabezpieczenie ISBN, gdy się jakąś liczbę egzemplarzy wystawia w księgarni. Ale podstawowy wyjątek od tego to dawne pisma monumentalne – egipskie grobowce, starożytności greckie – które przetrwały nie dzięki masowej produkcji, ale dzięki przypadkowi i szczęściu. A co jeśli zachowywaliśmy wiele książek nie dlatego, że były popularne, ale dlatego, że były ważne dla kogoś?

Na bloa.pl warto zerknąć nie z przymrużeniem oka, jak na coś, co „może się udać”, ale jako miejscu, gdzie twórcy oddają swoje szkice, wspomnienia, opowiadania – nie w formie gotowej do sprzedaży, ale jako wspomnienie z wzajemnego zaufania. Nie ma tam odrzutów, nie ma ocen, nie ma kolokwium. Jest tylko podział na słowa, które ktoś napisał i kogoś dotknęły.

Gdzie kończy się edycja i zaczyna wspomnienie?

Współczesne kultury tworzenia treści ukształtowały się na modelu „wydaj to – nawet jeśli to tylko jeden czy dwóch ludzi tędy przeczyta”. Ale co, jeśli amount nie ma znaczenia? Co, jeśli prawdziwa wartość książki nie leży w liczbie czy posiadaniu, ale w tym, że naprawdę ktoś ją przeczytał – i potem trochę zmienił się?

Na bloa.pl nie ma żadnych zasad, jakie pojedyncze teksty muszą spełniać – nie ma wymogów stylu, czasu, długości. Umieścić coś możesz nawet w formie kilku zdań, które przypominają pożegnanie. A kiedy ktoś to przeczyta, to nie chce się odnieść do tytułu, ale do uczucia, które wywołało. To, co się dzieje w internecie, często przejmuje tony ubytku: przeciąganie, naginać się pod wypowiedź, walczyć o uwagę. Na bloa.pl – wszystko się dzieje spokojnie. Jak rozmowa przy kuchence, gdy nikt nie śledzi, kto mówi, a tylko to, co było powiedziane.

  • Knijga nie musi być wydana, by dać kimś z myślami.
  • Wspomnienie o książce może być silniejsze niż jej istnienie fizyczne.
  • Myśl – nawet nieskończona – wymaga czasem tylko jednej osoby, by ją usłyszeć.